BLOGI KTÓRE CZYTAM

BLOGI KTÓRE CZYTAM

wtorek, 22 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ II

OCZAMI JESS 

Wstałam rano spojrzałam na zegarek 5:30. Wczoraj Van pozwoliła mi zabrać jakieś jej ciuchy. Wybrałam ten zestaw:



Zeszłam na dół. Lodówka była pusta. Poszłam do marketu. Spędziłam tam pół godziny. Zaszłam do domu. Na zegarku widniała godzina 7:15. Zaczęłam robić naleśniki. Po usmażeniu ich pokroiłam a później zmiksowałam owoce na mus. Wyciągnęłam polewę czekoladową oraz wcześniej kupiony sok marchewkowy. Udekorowałam stół i posprzątałam bałagan. Zakupy włożyłam do szafek i lodówki. Umyłam ręce. W kuchni zastałam piątkę chłopaków i Van. Po chwili usłyszałam
  • Napęłniłaś lodówkę! Już Cię kocham- powiedział Niall
  • Robisz świetne naleśniki już Cię kocham- tym razem wypowiedział to mulat
    -Wlałaś sok marchewkowy już Cie kocham!- Lou pił już chyba 2 szklankę napoju
    -Posprzątałaś po sobie! Już Cię kocham!- Liam był zachwycony
    -Gotujesz za mnie! Już Cię kocham- Van spojrzała groźnie na Harrego- oczywiście jako sis moje dziewczyny- poprawił się loczek.
    Dorwałam ostanie 3 naleśniki. Jeden polałam czekoladą, drugiego napełniłam musem a trzeci został polany i wypełniony. Zanim skończyłam jeść reszta poszła do salonu. Włożyłam naczynjia do zmywarki. Usłyszałam hałas.
    -Spokój- krzyczała Van ale to nic nie dało
    Podeszłam do nich zabrałam pilot o który toczyła się walka.
    -SPOKÓJ! LIAM WŁÓŻ NACZYNIA DO SZAFEK, LOUIS I HARRY SPRZĄTACIE SALON, ZAYN ZAMIATA SCHODY A NIALL MYJE OKNO W SALONIE! I MA BYĆ CZYSTO JAK WRÓCIMY Z VAN. Zrozumiano?
    -Tak mamusiu- powiedział Lou
    - Słucham?- spytałam robiąc groźny wzrok
    -Tak jest Jess.- poprawił się.
Wraz z Van wyszłyśmy.
Wsiadłyśmy do samochodu Van. Po 20 min byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do różnych sklepów. Kupiłam między innymi:














Harry robił deser, reszta oglądałą komedię. Ja chodziłąm od kuchni do salonu i od salonu do kuchni. Nagle zabrzmiał dzwonek.
-Ja otworzę!- krzyknęłam chociaż i tak nikt nie zwrócił na to uwagi.
W drzwiach stałą dziewczyna

-Cześć... ja przyszłam do Zayna... jest w domu?
-Tak...- Zayn! Ktoś do Ciebie!- krzyknęłam w stronę domu.
-P..Perrie??
-Też miło mi cię widzieć. Mogę wejść?
-Wolałbym nie. Po co przyszłaś?
-Wiesz wolałabym pomówić o tym na osobności- spojrzała na mnie
-Ach sorry – powiedziałam i zamknęłam drzwi. Weszłam do salonu
-Kto to był?- spytał Niall
-Perrie.. chyba tak mówił Zayn
Na moje słowa popcorn wylondował na dywanie
-Coś nie tak?- zapytałam
-To jest była powtarzam BYŁA dziewczyna Zayna ale nie daje mu spokoju.
    OCZMI ZAYNA

Gdy zobaczyłem Perri od razu się we mnie zagotowało
-Czego chcesz? - powtórzyłem
-Zayn ja tak za tobą tęsknie...- zaczęła się do mnie przytulać
-Perrie otrząśnij się! NIE JESTEŚMY RAZEM JUŻ MIESIĄC A TY CIĄGLE ODWALASZ TAKIE SZOPKI. JESTEŚ NIE NORMALNA!


OCZAMI LOUISA

Podsłuchaliśmy ich rozmowę. Nagle wkroczył Zayn.
-Jak zadzwoni dzwonek i będzie to ona nie chcę jej widzieć.

DIN DON DIN DON

Spojrzałem przez okno -Perrie. Ignorowaliśmy dzwonek. W pewnym momencie Ji nie wytrzymała i otworzyłą drzwi

OCZAMI JESS

-Czego jeszcze chcesz?
-Porozmawiać z Zaynem
-Ale on nie chce- powiedziałam stanowczo
-A SKĄD WIESZ CO CHCE A CZEGO NIE CHCE?!
  • BO JESTEM JEGO DZIEWCZYNĄ!- zwyśliłąm na poczekaniu
  • To nie prawda! NIE PRAWDA IN MNIE CIĄGLE KOCHA! ON MNIE KOCHA!
    -Ale bardziej mnie, a teraz sorry nie mam ochoty więcej gadać.
  • Ja nie wyjdę.
  • To ja zadzwonię na POLICJĘ- zaakcentowałąm ostani wyraz
  • Nie odważysz się..
  • A jestes pewna?- powiedziałam wyciągając telefon
  • Jeszcze tu wrócę a wtedy Zayn w podskokach otworzy mi drzwi i wróci do mnie!
    Zamknęłam jej drzwi przed nosem. Zaszłąm do salonu

-No Zayn „twoja dziewczyna” - Liam zakreślił cudzysłów w powietrzu- uratowała ci tyłek
-Dzięki- powiedział i cmoknął mój policzek
-No dalej Kevinki, całować się!- krzyknął Lou za co oberwał ode mnie poduszką a Zayn już się z nim „bił” jeżeli tak to można nazwać
  • DESEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEER!!!!!!!! - zawołał Harry
Jako pierwsi w kuchni stawili się Niall i Van . Na deser mieliśmy lody z truskawkami. Harry i Van się przymijaji na co reszta ( wraz ze mną) udawała odruch wymiotny i wyszliśmy do salonu. Włączyłam telewizor akurat leciał mecz

-ZOSTAW!- wołali chłopacy. Potrząsnęłam głową i weszłam do swojego i Van pokoju. Włączyłam muzykę. Odpłynęłam w wspomnienia te dobre, jak żył jeszcze tatuś.... łza spłynęła mi po policzku. Wyłączy muzykę. Zeszłam na dół. Nikogo nie było.... co już 15:00?! Przeciesz o 14:00 szłam słuchać muzyki.... na stole widniała kartka

CZEŚĆ KOCHANI! OTO II ROZDZIAŁ. TRZECI JUŻ POMAŁU ZOSTAJE TWORZONY ALE NWM JAK WYJDZIE Z PEWNYCH POWODÓW KTÓRE TERAZ ZAJMUJĄ MI GŁOWĘ.... CZYTASZ? SKOMENTUJ TO NAPRAWDĘ DODAJE MI OTUCHY. DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz