ROZDZIAŁ II
OCZAMI JESS
Wstałam rano spojrzałam na zegarek
5:30. Wczoraj Van pozwoliła mi zabrać jakieś jej ciuchy. Wybrałam
ten zestaw:
Zeszłam na dół. Lodówka była
pusta. Poszłam do marketu. Spędziłam tam pół godziny. Zaszłam
do domu. Na zegarku widniała godzina 7:15. Zaczęłam robić
naleśniki. Po usmażeniu ich pokroiłam a później zmiksowałam
owoce na mus. Wyciągnęłam polewę czekoladową oraz wcześniej
kupiony sok marchewkowy. Udekorowałam stół i posprzątałam
bałagan. Zakupy włożyłam do szafek i lodówki. Umyłam ręce. W
kuchni zastałam piątkę chłopaków i Van. Po chwili usłyszałam
- Napęłniłaś lodówkę! Już Cię kocham- powiedział Niall
- Robisz świetne naleśniki już Cię kocham- tym razem wypowiedział to mulat
-Wlałaś sok marchewkowy już Cie kocham!- Lou pił już chyba 2 szklankę napoju
-Posprzątałaś po sobie! Już Cię kocham!- Liam był zachwycony
-Gotujesz za mnie! Już Cię kocham- Van spojrzała groźnie na Harrego- oczywiście jako sis moje dziewczyny- poprawił się loczek.Dorwałam ostanie 3 naleśniki. Jeden polałam czekoladą, drugiego napełniłam musem a trzeci został polany i wypełniony. Zanim skończyłam jeść reszta poszła do salonu. Włożyłam naczynjia do zmywarki. Usłyszałam hałas.-Spokój- krzyczała Van ale to nic nie dałoPodeszłam do nich zabrałam pilot o który toczyła się walka.-SPOKÓJ! LIAM WŁÓŻ NACZYNIA DO SZAFEK, LOUIS I HARRY SPRZĄTACIE SALON, ZAYN ZAMIATA SCHODY A NIALL MYJE OKNO W SALONIE! I MA BYĆ CZYSTO JAK WRÓCIMY Z VAN. Zrozumiano?-Tak mamusiu- powiedział Lou- Słucham?- spytałam robiąc groźny wzrok-Tak jest Jess.- poprawił się.
Wraz z Van wyszłyśmy.
Wsiadłyśmy do samochodu Van. Po 20
min byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do różnych sklepów. Kupiłam
między innymi:
Harry robił deser, reszta oglądałą
komedię. Ja chodziłąm od kuchni do salonu i od salonu do kuchni.
Nagle zabrzmiał dzwonek.
-Ja otworzę!- krzyknęłam chociaż i
tak nikt nie zwrócił na to uwagi.
W drzwiach stałą dziewczyna
-Cześć... ja przyszłam do Zayna...
jest w domu?
-Tak...- Zayn! Ktoś do Ciebie!-
krzyknęłam w stronę domu.
-P..Perrie??
-Też miło mi cię widzieć. Mogę
wejść?
-Wolałbym nie. Po co przyszłaś?
-Wiesz wolałabym pomówić o tym na
osobności- spojrzała na mnie
-Ach sorry – powiedziałam i
zamknęłam drzwi. Weszłam do salonu
-Kto to był?- spytał Niall
-Perrie.. chyba tak mówił Zayn
Na moje słowa popcorn wylondował na
dywanie
-Coś nie tak?- zapytałam
-To jest była powtarzam BYŁA
dziewczyna Zayna ale nie daje mu spokoju.
OCZMI ZAYNA
Gdy zobaczyłem Perri od razu się we
mnie zagotowało
-Czego chcesz? - powtórzyłem
-Zayn ja tak za tobą tęsknie...-
zaczęła się do mnie przytulać
-Perrie otrząśnij się! NIE JESTEŚMY
RAZEM JUŻ MIESIĄC A TY CIĄGLE ODWALASZ TAKIE SZOPKI. JESTEŚ NIE
NORMALNA!
OCZAMI LOUISA
Podsłuchaliśmy ich rozmowę. Nagle
wkroczył Zayn.
-Jak zadzwoni dzwonek i będzie to ona
nie chcę jej widzieć.
DIN DON DIN DON
Spojrzałem przez okno -Perrie.
Ignorowaliśmy dzwonek. W pewnym momencie Ji nie wytrzymała i
otworzyłą drzwi
OCZAMI JESS
-Czego jeszcze chcesz?
-Porozmawiać z Zaynem
-Ale on nie chce- powiedziałam
stanowczo
-A SKĄD WIESZ CO CHCE A CZEGO NIE
CHCE?!
- BO JESTEM JEGO DZIEWCZYNĄ!- zwyśliłąm na poczekaniu
- To nie prawda! NIE PRAWDA IN MNIE CIĄGLE KOCHA! ON MNIE KOCHA!
-Ale bardziej mnie, a teraz sorry nie mam ochoty więcej gadać. - Ja nie wyjdę.
- To ja zadzwonię na POLICJĘ- zaakcentowałąm ostani wyraz
- Nie odważysz się..
- A jestes pewna?- powiedziałam wyciągając telefon
- Jeszcze tu wrócę a wtedy Zayn w podskokach otworzy mi drzwi i wróci do mnie!Zamknęłam jej drzwi przed nosem. Zaszłąm do salonu
-No Zayn „twoja dziewczyna” - Liam
zakreślił cudzysłów w powietrzu- uratowała ci tyłek
-Dzięki- powiedział i cmoknął mój
policzek
-No dalej Kevinki, całować się!-
krzyknął Lou za co oberwał ode mnie poduszką a Zayn już się z
nim „bił” jeżeli tak to można nazwać
- DESEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEER!!!!!!!! - zawołał Harry
Jako pierwsi w kuchni stawili się
Niall i Van . Na deser mieliśmy lody z truskawkami. Harry i Van się
przymijaji na co reszta ( wraz ze mną) udawała odruch wymiotny i
wyszliśmy do salonu. Włączyłam telewizor akurat leciał mecz
-ZOSTAW!- wołali chłopacy.
Potrząsnęłam głową i weszłam do swojego i Van pokoju.
Włączyłam muzykę. Odpłynęłam w wspomnienia te dobre, jak żył
jeszcze tatuś.... łza spłynęła mi po policzku. Wyłączy muzykę.
Zeszłam na dół. Nikogo nie było.... co już 15:00?! Przeciesz o
14:00 szłam słuchać muzyki.... na stole widniała kartka



.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz