BLOGI KTÓRE CZYTAM

BLOGI KTÓRE CZYTAM

wtorek, 12 sierpnia 2014

WRÓCIŁAM!

Hey kochani!
 Wróciłam wczoraj z wakacji.
 No więc po tak długiej przerwie w pisaniu postaram się zaraz za to wziąść .
 Nie zanudzam was rzeczami typu na wakacjach było wspaniale itp., 
tylko szybko biorę się do pracy. 
Piszę jeszcze tylko że rozdział postaram się dodać jak najwcześniej.
 Do napisania ~Tori

wtorek, 15 lipca 2014

*ROZDZIAŁ 6 ** **OCZAMI JESS**

-Za- no i znowu to 'za'- po prostu zakochałem się w tobie ale wiem że ty możesz mieć każdego więc dlaczego miałabyś chcieć mnie... więc pomyślałem so- no i nie dane było mu dokńczyć bo go pocałowałam
.- No i pomyślałem sobie czy nie zechcesz zostać moją dziewczyną?- zapytał.
- Tak- powiedziałam i znowu się pocałowaliśmy.
 Wyszlismy z kliniki trzymając się za ręce. Weszliśmy do samochodu. Harry i Van siedzieli z przodu, Liam Niall i Louis z tyłu. Nialler właśnie pożerał kanapkę gdy zabrałam głos.
- Em.... Ja.. to znaczy Zayn.. To znaczy ja i Zayn.... em...- wszystkie oczy były zwrócone w naszą stronę.- błagam cię skończ za mnie- szepnęłam Malikowi
- Jesteśmy parą- powiedział dumnie wypinając pierś.
- CO?!- krzyknął Harry patrząc na nas, z tylu słysząłam jak Louis klepał Nialla bo się zachłysnął kanapką.
- PATRZ NA DROGĘ!- krzyknęła Van. A po chwili spojrzała na mnie
- Od kiedy, w jakich okolicznościach?! Mów teraz!
- Od – spojrzałam na komórkę- od pół godziny w szpitalu.
- AAAAA!- krzyknęła Van – Moja sis się żeni
 - Narazie nie żeni. Kobieto zwolnij!- powiedziałam oburzona. Zaczęłam pić sok.
-A propu ślubu- powiedziała niepewnie-.... my … znaczy ja... em znaczy Harry... weź dokąncz.- powiedziała a chłopacy z tyłu się śmieli
- Oświadzczyłem się Van a ona je przyjęła.- i teraz zawartość soku wylądowała na moich spodniach
- ŻE CO? Kiedy jak , jaki pierścionek... w jakich okolicznościach i dlaczego DOPIERO teraz się tego dowiaduję?
- Że wczoraj..... wieczorem dokładnie o północy w Londynie na Big Bamie.
- Powiec jak było!
- No więc Hazza zabrał mnie na kolację. Weszliśmy na Big Bam i on zaczął się spinać i tak dalej..
- Wydawało ci się!- powedział Harry
- Nie nie wydawało mi się, a wracając to klęknął i mi się oświadczył! Patrz jaki piękny!- krzyknęła Van. Moim oczom pokazał się wielki brylantowy pierścionek
 - Jedno wielkie WOW!- wydusiłam z siebie.
-Dobra ktoś jeszcze się oświadczył, zaczął z kimś chodzić czy coś?- spytał się Niall Zgłosił się Liam -Co?
- Em poczekajcie- dzwonił do Dan.
- Ehem.
- …
- Dobrze
- …..
- Ok...
 -…
- Tak powiem Ci
-….
- No pa pa też cię kocham
- …..
- Ale ja mocniej
 -…....
- Nie to ja mocniej
-….
- No to pa- powiedziałk i się rozłączył
- Co? Powiedz jeszcze że Dan jest w ciąży- powiedział z kpiną Louis a Liam zesztywniał i pokręcił głową. Odwróciłam się
- Który miesiac, wiedać jej brzuszek i kiedy się dowiedzieliście i dlaczego mi nie powiedzieliście?!
- No więc 3 miesiąc... nie... em 2 miesiące temu... no bo nie było okazji!- powiedział Liam a ja wybrałam numer do Dan
 ( ROZMOWA TELEFONICZNA D- DANIELLE J- JESS)
J: AAAA Gratuluję, mocno kopie? Chłopiec czy dzieczynka, jak dacie na imię?
 D; Dziękuję, jeszcze nie, nie wiem i nie wiem.
J; Lepiej usiądź
D; po co?
J; Po prostu usiądź
D; Już siedzę.
J; CHODZĘ Z MALIKIEM A HANESSA SIĘ OŚWIADCZYŁA!
 D; NIE ŻARTUJ!
J; NIE ŻARTUJĘ!
D; SZYKUJE SIĘ BIG PARTYYYYY!
J; Oj nie kochana, nie w twoim stanie
D; a bezalkocholowe tylko dla dziewczyn?
J; a poczekaj, Van się spytam i ci powiem
 ~~~~
 -Pasuje ci dzisiaj o 16;00 u Dan?
-Jasne- powiedziała.
~~~~~~~~
J; Okej o 16;;00 u ciebie
D; Spoko
J; Muszę kończyć bo właśnie wysiadamy. A mówiłam ci że Van przewarbowała włosy na blond i ma różowe pasemka?
 D; Nie... dawaj mi ją tu Podałam telefon Van
- A dziękuję tobie też gratuluję. Kobieto, szybkie tępo
- ….....
- No oj, jakiś tydzień temu zobaczysz....
- …..
- No dobra, a muszę kończyć, pa
- …...
- Papa
 -….
-Pa pa- rozłaczyła się i podała mi sprzęt.
 Wysiedliśmy i udaliśmy się do domu.
 - VAN SZYKUJEMY SIĘ!!!!
-Spoko!- wbiegłyśmy po schodach. Ubrałyśmy się w leginsy i jakieś bluzki. Zabrałyśmy też pidżamę, paputki, bieliznę , ubrania na następny dzień, kosmetyki, szczaoteczkę paste szczotki, koce poduszki.
-Niall podwieziesz nas prawda?- spytałyśmy
- Jasne.
Już po chwili byłyśmy pod jej domem. Weszłyśmy i zaczęłyśmy plotkować.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hey to ja tak jeszcze żyję xd atak na poważnie to bardzo przepraszam że tak długo nie pisałam no ale..... po prostu napisałam i mi się usunęło i później weny nie miałam i.... no i tak wyszło, ale tak właściwie to nie jest wytłumaczenie. Postaram się dodać rozdzaił jak najwcześniej. Jak się nie wyrobię do 22 to będziecie musieli na rozdział poczekać do 11 sierpnia bo wyjeżdżam. no więc przepraszam mam nadzieję że się nie gniewacie i jeszcze tu jesteście ~Vic

niedziela, 8 czerwca 2014

R.5 OCZAMI ZAYNA A w nich stanęła.. PERRIE?! -Co ty tu robisz? -Kotku jak się cieszę, że ci nic nie jest. Przyniosłam ci kanapki. OCH PRZEZ TĄ SUK.. -Wyjdź -SUKĘ- zaakcentowała ten wyraz- trafiłeś do szpitala.... kiedy wychodzisz? [Przyjadę po Ciebie i będziemy razem u mnie mieszkać. -Wyjdź, moja cierpliwość się już kończy -Kotku, dopiero co przyszłam. -Po pierwsze nie kotku, po drugie to zaraz wyjdziesz. -Nie zmusisz mnie. -Jesteś pewna? -Tak Nacisnąłem przycisk przywołujący pielęgniarkę. Po chwili stanęła w drzwiach. -Czy mogłaby siostra wyprowadzić tą panią, ponieważ jestem straaaaasznie zmęczony – na aaa ziewnąłem aby było efektowniej -Oczywiście- Perri wyrywała się pielęgniace ale w końcu wylądowała na korytarzu. Położyłem się na brzuchu i rozmyślałem o Ji. Nagle zasnąłem. NASTĘPNEGO DNIA 12:35 -Panie Malik, Panie Malik, proszę wstawać- usłyszałem głos pielęgniarki. Lekko otworzyłem powieki- dziś pan wychodzi ze szpitala- od razu moje oczy otworzyły się i byłem gotowy by wybiec ze szpitala.- Za pół godziny ma pan ostatnie badania. A przyszli pana przyjaciele i dwie dziewczyny. Wpuścić ich? -Tak. Pielęgniarka wyszła a zza drzwi wynurzyli się Liam, Niall, Louis, Harry, Van i Ji. -Hey!- chłopacy przybyli mi piątkę a dziewczyny dały po buziaku w policzek. EJ! Bo będę zazdrosny- Harry zrobił ' foha' a Van dała mu dużego buziaka w usta- No dobra, niech już będzie... -Chłopie zabieramy cię z tond!- krzyknął Louis i szybko spakował mnie. -Dobra, my wychodzimy a ty szykuj się na badania. Ji zostań z nim. - ucieszyłem się na ostatnie zdanie. Zostało pięć minut do badania -Ji..... -Tak? -Bo wiesz.... od kiedy pierwszy raz Cię ujrzałem.. leżącą na ziemi, od razu przeraziłem się dlaczego taka piękna kobieta, nie chce żyć.... i jak mieszkasz u nas..... po prostu... Ji... ugh, jak to powiedzieć... za -Panie Malik zapraszam na badania- jasne! ŚWIOETNY CZAS SE TE BADANMIA WYBRAŁY -Mogę jeszcze minutę? -Przykro mi, ale inni pacjenci czekają. Poszedłem smutno na badania a Ji za mną. OCZAMI JESS Co on chciał mi powiedzieć? Co? Dlaczego ta pielęgniarka musiała mu przerwać? Wyszedł z sali. -Coś chciałeś mi wtedy powiedzieć... -Nie ważne... - wiedziałam- po prostu...... za...- no i znowu to ' za' _______________________________________________________ Hey, wiem że krótki i nudny, ale zrozumcie brak weny ;(. Zastanawiam się czy ma sens wogóle go pisania, bo nikt go nie czyta ( przynajmniej tak wnioskuję po komentarzach). Rozdział raczej się nie pojawi w tym tygodniu bo wycieczka i wogóle jeszcze go nie zaczęłam. Może do natępnego rozdziału |( jak nie zawieszę) ~ Vic

wtorek, 3 czerwca 2014

R. 4 NATĘPNEGO DNIA GODZINA 12:05 SZPITAL

Dzisiaj sama jechałam do szpitala. Do koszyka wzięłam zapakowane wcześniej kanapki i kilka książek z jego pokoju. Szłam teraz długim korytarzem. Po chwili weszłam do sali nr 159.
-Ji!- usłyszałam radosne powitanie
-Hej- podeszłam i cmoknęłam go w policzek.- Masz tu kanapki.
-Ale nie jestem głodny- sprzeciwiał się... ja mu dam nie jestem głodny!
-Masz to zjeść albo stąd wyjdę i już nie przyjdę.
-Ej no, bez takich! No dobra ale jedną..
-Dobra.
-Ty też zjesz jedną
-Ale nie jestem głodna...- naśladowałam jego głos i wybuchliśmy głośnym śmiechem.
Zayn zjadł kanapkę a resztę włożył do szafki. Siedzieliśmy w milczeniu, aż nagle poczułam że coś uderza w moją twarz. Na podłodze znalazła się biała poduszka.
-ZAINIE JAVVADZIE MALIKU! CZY JA MAM WYJŚĆ?!
-Ji, nie gniewaj się!
-Mam wyjść?
-Niee... sorry- powiedział, robiąc przy tym tak słodką minkę, że od razu cała złość ze mnie wyleciała.
Rozmawialiśmy i po pewnym czasie postanowiliśmy wejść na TT. Zayn napisał „ Jak pięknie dzisiaj! Leżę w łóżku szpitalnym a obok mnie siedzi piękna dziewczyna. PS. Nic mi nie jest, już niedługo wychodzę ;)”
Cmoknęłam go w policzek. Teraz to ja weszłam na TT. Zobaczyłam wiele wpisów typu „ To przez Ciebie Zayn leży w szpitalu. ZNISZCZĘ CIĘ” ale były też łagodniejsze „ Masz wielkie szczęście, że Zayn był blisko” „ Ile bym dała aby być na twoim miejscu”. Postanowiłam na to nie patrzeć i zmieniłam portal na ask.fm . Tam też miałam lawinę pytań.
PYT: Jesteś koło Zayna? Pozdrowisz go? - Miśśśśśka
ODP. ZROBIONE ;)
PYT. To przez Ciebie! Weź wogóle się wynoś z ich domu to Zayn nie bd cierpiał !
-Ta,,,, odważny anonimek – powiedziałam z westchnięciem
ODP: Tak, masz rację wiem. Nawet nie wiesz jak się przez to ciężko czuję.
Postanowiłam wejść na webcamtoy i robiliśmy z Zaynem zdjęcia. Oddałam mu komputer. Spojrzałam na telefon 14:00.
-Dobra muszę lecieć i tak już jestem tu o ponad pół godziny za długo.
-Poczekaj- znów chwycił mnie za nadgarstki. Przybliżył swoje usta i lekko musnął moje ja się uśmiechnęłam-przyjdziesz jutro?
-Jasne... ale Ty wrócisz ze mną.
Chciałam już wyjść
-Ji?
-Tak?
-Nie.. już nic...- dziwne jeszcze raz się pożegnałam i wyszłam.
OCZAMI ZAYNA

Nie mogę zapomnieć wczorajszego pocałunku.... co prawda był malutki.... ledwo musnięcie... ale zawsze.. zawsze jest to uczucie...... Ale czy ona mnie kocha? A może po prostu stało się tak ponieważ ja zacząłem... ale dlaczego by odwzajemniła?? Weszłem na TT a tamzobaczyłem wpis „ZAZA DO DLA CIEBIE” Był dołączony tam film. Oczywiście chłopaki musieli zacząć się wygłupiać. Co chwilę wybuchałam śmiechem. Nagle otworzyły się drzwi a w nich stanęła...

________________________________________________

Sorry, że długo nie dodawałam ( prawie miesiąc) niedługo ( czyli nwm kiedy ) pojawi się następny. Tak, wiem że jest krótki, nudny i wogóle beznadziejny..... jeszcze raz przepraszam, i błagam komentujcie, bo nwm czy ktoś wogóle go czyta ;-; a komentarze motywują. Do następnego rozdziału ~ Vic ;)

niedziela, 18 maja 2014

Liebster Award


Dziękuje za nominacje http://storyofournewlife.blogspot.com/ . Nie myślałam, że ktoś czyta mojego bloga a co dopiero może mnie nominować. 


PYTANIA:

1. Jak masz na imię?
2. Od kiedy prowadzisz bloga?
3.Od kiedy jesteś Directioner?
4. Lubisz śpiewać?
5. Ulubiony film lub książka?
6. Masz rodzeństwo?
7. Czytałaś mojego bloga?
8. Twój ideał chłopaka?
9. Jakie miejsce na ziemi chciałabyś zobaczyć?
10.  Jak oceniasz swój blog?
11.Co spowodowało, że zaczęłaś pisać?

1. Wiktoria ( piszę z konta sis ;p )
2. Oj.... tego od nie dawna.... a przygody z blogami zaczęłam chyba rok temu.
3. Nie znam dokładnego dnia, bo to się stało tak szybko, że się nie spostrzegłam. Na początku z siostrą monotonnie słuchałyśmy One Way Or Another. Później szukałam ich innych piosenek. Później musiałam szukać jakiś ciekawostek o nich i tak się zaczęło.... taką prawdziwą Directioner jestem może nie cały rok ;)
4. Lubię ale nie umiem ;-; 
5. hmm.... film "Dwaj bracia" ( o tygryskach) a ksiazka to "Opowieści z Narnii" albo "Harry Potter" ( różne części)
6.Tak, 3 starsze sis ;)
7.  Tak, i sprawdzam codziennie czy jest nowy rozdział ;) 
8. Nie mam ideału. Po prostu musimy się dogadywać, musi potrafić mnie pocieszyć, nie  może mnie zdradzać i musi mnie kochać <3
9. Londyn <3
10. Bardzo słabo. Około 2/10, chyba jak wszyscy ;(
11. Inne książki zaczęłam pisać.... bo zorientowałam się, że na polski piszę całkiem dobre opowiadania. A opo z 1D zaczęląm, dlatego , że zaczęlam czytać inne opowiadania i pomyślałam " Może nie będę gorsza? Spróbuję" i teraz piszę kilka opo na raz. Narazie są tylko dwa publikowane w czym jeden ( http://zaynmalikopowiadanieoonedirection.blogspot.com/) na razie jest przerwany i nie wiem czy ruszy. 

PYTANIA ODE MNIE:


1. Którego z chłopaków lubisz najbardziej?
2. Ulubiona piosenka?
3. Ile masz lat?
4. Czytasz inne blogi?
5. Masz ask. fm ?
6. Ulubiona aktor/aktorka
7. Ulubiony kolor?
8. Czy jesteś czyjąś fanką ( typu kwiatinator, selenator, itp.)
9. Ulubiona pora dnia ( ranek, południe, wieczór, noc)
10. Wolisz koty czy psy?
11. Masz telefon? Jak tak podaj model 

NOMINOWANI


1.  http://you-belong-with--me.blogspot.com/
2. http://i-hate-change.blogspot.com/#_=_
3.  http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/
4.  
http://kotek125a.blogspot.com
5 .http://52tattoos-fanfiction.blogspot.com/ 
6. http://harrystylesfanfictionzuzia.blogspot.com/
7. http://born-to-live-fanfiction.blogspot.com/
8. http://brutal-life-caroline.blogspot.com/
9. http://osamotnionaa.blogspot.com/
10. http://new-orleans-darkness.blogspot.com/
11.
http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/

sobota, 10 maja 2014

ROZDZIAŁ III Z PUNKTU WIDZENIA JESS

„ Ji, ubierz się bo organizujemy imprezę. My wrócimy koło 16:00 . Bądź gotowa Harry”

Dobra trzeba się szykować. Ubrałam dżinsy, niebieską bluzkę i biały żakiet i ułożyłam włosy.
Zanim przyjechali byłam gotowa.
-Jesteśmyyyyy! - krzyknęła Van po czym pociągnęła mnie na górę.
-Pomóż mi.... ostatnio nikogo do pomocy nie miałam... no może oprócz chłopaków ale najlepszymi doradcami nie są....
Przeszukałyśmy jej szafę i wybrałyśmy niebieską sukienkę pokrytą czarną koronką oraz krótką skórzaną kutę . Włosy lekko sfalowałyśmy. Wyszłyśmy na dół i zobaczyłyśmy chlopaków. Wyglądali całkiem nieźle. Ludzie zaczęli się zbierać. Nagle zabrzmiały piski i słowa „ONE DIRECTION, ONE DIRECTION , DEMI, DEMI!” Spojrzałam na nich pytającym spojrzeniem. Usiedliśmy i chłopcy zaczęli mi tłumaczyć.
-My mamy zespół... od nie dawna co prawda ale dużo dziewczyn oszalało na naszym punkcie..- powiedział Niall
-A Ty?- spojrzałam na sis
-Ja.. …. ja trawiłam do szkoły dla dziewcząt tam jakaś kobieta stwierdziła że mam talent......
-Ale czemu pod pseudominem?
-Demi Lovato.... bo..
-To nie możliwe!
-Dlaczego?
-Mam twoje piosenki na tel,mojej własnej sis i ja tego nie poznałam !
Odbywało się karaoke. Sis wyciągnęła mnie na środek i zaśpiewałyśmy piosenkę chłopców One Way Or Another.
 -Pięknie śpiewasz- powiedział mi Zayn szeptem
-Dziękuję..- zarumieniłam się
-Zatańczymy?
-Jasne.
Weszliśmy na parkiet a akurat zaczęła lecieć wolna piosenka. Zarzuciłam ręce na jego szyję a on położył swoje na moje biodra. Wolno się kołysaliśmy rozmawiając. Co chwilę wybuchałam śmiechem. Piosenka się tańczyła ale my nie zchodziliśmy z parkietu bo zaczęło lecieć „She's Not Afraid” Zayn śpiewał swoje kwestie mi prosto do ucha. Później wróciliśmy do stolika. Rozmawialiśmy. Postanowiłam pójść na chwilę do kuchni. Tam jakiś chłopak przybliżył się do mnie
-Cześć piękna, może pójdziemy do sypialni?- podnosił brwi
-Nie dziękuję
-A może jednak?
-Nie
-Kotku..- podniósł mój podbródek
-Nie mów do mnie kotku
-Nikt się Ciebie nie pytał o zdanie- o nie, jest nie dobrze........ pomocy!
-Przepraszam ale wydaje mi się, że ta pani nie chce z panem rozmawiać- usłyszałam dobrze znany mi głos.....
-Sory ale my jeszcze nie skończyliśmy nawet nie zaczęliśmy – typek pociągnął mnie do siebie tak, że stałam tyłem do niego. Byliśmy bardzo, bardzo blisko.
-ZOSTAW MNIE!-krzyknęłam. Wyrwałam mu się i schowałam za Zayna
-Odsuń się bo muszę z nią pogadać!
-Ale ona nie chce- Zayn ciągle był uparty. Nagle facet uderzył Zayna.
-AAAA- krzyknęłam
I znowu tym razem do Zayn uderzył faceta i tak kilka razy ale po którymś ciosie Zayn upadł na podłogę
-ZAYN- klęknęłam koło niego- Zayn, otwórz oczy, Zayn hallo, ZAYN!- poczułam sturchnięcie
-ZOSTAW MNIE!
-Ji, ej Ji co się stało?- był to Niall
-Zayn.. on – pokazałam na faceta i wybuchłam płaczem
Usłyszałam jak Liam woła pogotowie. Po chwili Zayn był wieziony do szpitala.


2 GODZINY PÓŹNIEJ, SZPITAL, OCZAMI JESS

Z sali wyszedł doktor.
-Czy mogę się z nim zobaczyć?- zapytałam
-Tak możecie ale pojedynczo.
Pierwszy wszedł Liam później Lou, Niall, Harry i Van. Ja byłam ostatnia. Zayn leżał w niebieskiej sali. Był sam w pokoju. Nieśmiało usiadłam na krzesełku obok łóżka. Czułam jego wzrok na sobie, ale wolałam patrzeć na moje buty. Po chwili powiedziałam
-Dziękuję...
-Za co?
-Gdyby nie Ty..- tu po policzkach coraz szybciej zaczęły lecieć mi łzy-.. to przezemnie jesteś szpitalu
Chwycił mój podbródek, kazał mi spojrzeć na siebie.
-Spój Ji, nic mi nie jest.
-Ale zemdlałeś..- i tu znów zaczęłam płakać
-Ale nic mi nie jest... Ji, jak będziesz mówić, że to przez Ciebie to się nie będę do Ciebie odzywać
-Ale..
-Chcesz żebym się nie odzywał?- spojrzał mi głęboko w oczy
-Nie..- wzrok spuściłam na dół, lekko się uśmiechnęłam a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza która została starta przez Malika. Nasze twarze dzieliły teraz milimetry. Dystans między nami powoli się zmniejszał. Czy ja tego chce? Chyba tak, albo nie... nie wiem. Czy to dobry moment? Tego też nie wiem, ale czy marnować taką szansę? Nie wiem. Nic nie wiem. Wiem tylko, że dzieje się to tu i teraz. Nagle poczułam delikatne musnięcie na ustach. Czyli stało się. Tym razem to ja musnęłam jego usta , a na nich od razu pojawił się uśmiech.... czyli on tego chciał. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Z Zaynem odsunęliśmy się od siebie. W drzwiach stanął doktor.
-Dobrze na dzisiaj wystarczy, pan Malik musi odpoczywać
-Ale ja się dobrze czuję..
-Musisz zostać tu jeszcze 2 dni na kontrolę. Jutro i pojutrze będą dłuższe odwiedziny. Proszę panią o wyjście.
-Pa.- chciałam wstać ale powstrzymał mnie
-Do jutra- powiedział patrząc mi w oczy
Odpowiedzią z mojej strony był tylko uśmiech. Wyszłam z sali. Tam czekała na mnie reszta.  



PRZEPRASZAM, ŻE DŁUGO MUSIELIŚCIE CZEKAĆ ALE ZDECHŁ MI PIES, PÓŹNIEJ NIE CZUŁAM SIĘ NAJLEPIEJ,ZACZĘŁAM PISAŃ NOWE OPO ( JESZCZE NIE JEST PUBLIKOWANE)  A TO CO MIAŁAM ZAPISANE WYCHODZIŁO MI CIĄGLE JAKO ########### WIĘC NIC ODCZYTAĆ NIE MOGŁAM ;-; JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM. DO ZOBACZENIA ~ WIKA 

wtorek, 22 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ II

OCZAMI JESS 

Wstałam rano spojrzałam na zegarek 5:30. Wczoraj Van pozwoliła mi zabrać jakieś jej ciuchy. Wybrałam ten zestaw:



Zeszłam na dół. Lodówka była pusta. Poszłam do marketu. Spędziłam tam pół godziny. Zaszłam do domu. Na zegarku widniała godzina 7:15. Zaczęłam robić naleśniki. Po usmażeniu ich pokroiłam a później zmiksowałam owoce na mus. Wyciągnęłam polewę czekoladową oraz wcześniej kupiony sok marchewkowy. Udekorowałam stół i posprzątałam bałagan. Zakupy włożyłam do szafek i lodówki. Umyłam ręce. W kuchni zastałam piątkę chłopaków i Van. Po chwili usłyszałam
  • Napęłniłaś lodówkę! Już Cię kocham- powiedział Niall
  • Robisz świetne naleśniki już Cię kocham- tym razem wypowiedział to mulat
    -Wlałaś sok marchewkowy już Cie kocham!- Lou pił już chyba 2 szklankę napoju
    -Posprzątałaś po sobie! Już Cię kocham!- Liam był zachwycony
    -Gotujesz za mnie! Już Cię kocham- Van spojrzała groźnie na Harrego- oczywiście jako sis moje dziewczyny- poprawił się loczek.
    Dorwałam ostanie 3 naleśniki. Jeden polałam czekoladą, drugiego napełniłam musem a trzeci został polany i wypełniony. Zanim skończyłam jeść reszta poszła do salonu. Włożyłam naczynjia do zmywarki. Usłyszałam hałas.
    -Spokój- krzyczała Van ale to nic nie dało
    Podeszłam do nich zabrałam pilot o który toczyła się walka.
    -SPOKÓJ! LIAM WŁÓŻ NACZYNIA DO SZAFEK, LOUIS I HARRY SPRZĄTACIE SALON, ZAYN ZAMIATA SCHODY A NIALL MYJE OKNO W SALONIE! I MA BYĆ CZYSTO JAK WRÓCIMY Z VAN. Zrozumiano?
    -Tak mamusiu- powiedział Lou
    - Słucham?- spytałam robiąc groźny wzrok
    -Tak jest Jess.- poprawił się.
Wraz z Van wyszłyśmy.
Wsiadłyśmy do samochodu Van. Po 20 min byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do różnych sklepów. Kupiłam między innymi:














Harry robił deser, reszta oglądałą komedię. Ja chodziłąm od kuchni do salonu i od salonu do kuchni. Nagle zabrzmiał dzwonek.
-Ja otworzę!- krzyknęłam chociaż i tak nikt nie zwrócił na to uwagi.
W drzwiach stałą dziewczyna

-Cześć... ja przyszłam do Zayna... jest w domu?
-Tak...- Zayn! Ktoś do Ciebie!- krzyknęłam w stronę domu.
-P..Perrie??
-Też miło mi cię widzieć. Mogę wejść?
-Wolałbym nie. Po co przyszłaś?
-Wiesz wolałabym pomówić o tym na osobności- spojrzała na mnie
-Ach sorry – powiedziałam i zamknęłam drzwi. Weszłam do salonu
-Kto to był?- spytał Niall
-Perrie.. chyba tak mówił Zayn
Na moje słowa popcorn wylondował na dywanie
-Coś nie tak?- zapytałam
-To jest była powtarzam BYŁA dziewczyna Zayna ale nie daje mu spokoju.
    OCZMI ZAYNA

Gdy zobaczyłem Perri od razu się we mnie zagotowało
-Czego chcesz? - powtórzyłem
-Zayn ja tak za tobą tęsknie...- zaczęła się do mnie przytulać
-Perrie otrząśnij się! NIE JESTEŚMY RAZEM JUŻ MIESIĄC A TY CIĄGLE ODWALASZ TAKIE SZOPKI. JESTEŚ NIE NORMALNA!


OCZAMI LOUISA

Podsłuchaliśmy ich rozmowę. Nagle wkroczył Zayn.
-Jak zadzwoni dzwonek i będzie to ona nie chcę jej widzieć.

DIN DON DIN DON

Spojrzałem przez okno -Perrie. Ignorowaliśmy dzwonek. W pewnym momencie Ji nie wytrzymała i otworzyłą drzwi

OCZAMI JESS

-Czego jeszcze chcesz?
-Porozmawiać z Zaynem
-Ale on nie chce- powiedziałam stanowczo
-A SKĄD WIESZ CO CHCE A CZEGO NIE CHCE?!
  • BO JESTEM JEGO DZIEWCZYNĄ!- zwyśliłąm na poczekaniu
  • To nie prawda! NIE PRAWDA IN MNIE CIĄGLE KOCHA! ON MNIE KOCHA!
    -Ale bardziej mnie, a teraz sorry nie mam ochoty więcej gadać.
  • Ja nie wyjdę.
  • To ja zadzwonię na POLICJĘ- zaakcentowałąm ostani wyraz
  • Nie odważysz się..
  • A jestes pewna?- powiedziałam wyciągając telefon
  • Jeszcze tu wrócę a wtedy Zayn w podskokach otworzy mi drzwi i wróci do mnie!
    Zamknęłam jej drzwi przed nosem. Zaszłąm do salonu

-No Zayn „twoja dziewczyna” - Liam zakreślił cudzysłów w powietrzu- uratowała ci tyłek
-Dzięki- powiedział i cmoknął mój policzek
-No dalej Kevinki, całować się!- krzyknął Lou za co oberwał ode mnie poduszką a Zayn już się z nim „bił” jeżeli tak to można nazwać
  • DESEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEER!!!!!!!! - zawołał Harry
Jako pierwsi w kuchni stawili się Niall i Van . Na deser mieliśmy lody z truskawkami. Harry i Van się przymijaji na co reszta ( wraz ze mną) udawała odruch wymiotny i wyszliśmy do salonu. Włączyłam telewizor akurat leciał mecz

-ZOSTAW!- wołali chłopacy. Potrząsnęłam głową i weszłam do swojego i Van pokoju. Włączyłam muzykę. Odpłynęłam w wspomnienia te dobre, jak żył jeszcze tatuś.... łza spłynęła mi po policzku. Wyłączy muzykę. Zeszłam na dół. Nikogo nie było.... co już 15:00?! Przeciesz o 14:00 szłam słuchać muzyki.... na stole widniała kartka

CZEŚĆ KOCHANI! OTO II ROZDZIAŁ. TRZECI JUŻ POMAŁU ZOSTAJE TWORZONY ALE NWM JAK WYJDZIE Z PEWNYCH POWODÓW KTÓRE TERAZ ZAJMUJĄ MI GŁOWĘ.... CZYTASZ? SKOMENTUJ TO NAPRAWDĘ DODAJE MI OTUCHY. DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU ;)

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 1

Wracaj tu! Będziesz miała karę! Surową karę!- wołała moja matka Wybiegłam z domu. Biegłam czym siła w moich nogach. Biegłam nie mając pojęcia dokąd. Po prostu nie chciałam znać jej. Musiałam uciekać. Nieważne że jest noc. Nie ważne, że ktoś ostatnio mi grozi i śledzi. To wszystko nie ważne! Tracę siły w nogach, opadam. Klęczę w deszczu na pustej ulicy. Krzyczę. Nikt nie słyszy. Nie mam siły ja chcę po prostu umrzeć... Chwyciłam szkło znajdujące się w zasięgu mojej ręki. Pociągnęłam szkłem po mojej ręce. Syknęłam mimo to zrobiłam to jeszcze jakieś 5 razy. Odrzuciłam szkło i położyłam się na chodniku. Pozwoliłam krwi swobodnie spływać po mojej ręce. Byłam gotowa na śmierć.

Rankiem...

-Panie doktorze czy z nią wszystko dobrze?
-Straciła dużo krwi i przemarzła... ale mogą panowie ją odwiedzić.
Nagle ktoś wszedł do pokoju.
-Jak się czujesz?- zapytał wyskoki brunet
-Sorry musieliście się pomylić bo ja was nie znam – odpowiedziałam z bólem głowy
  • To dzięki nam a właściwie jemu,Zaynowi- tu wkazał na bruneta z lekkim zarostem o brązowo miodowych oczach- jeszcze żyjesz.
    -Co to za życie?! 6 lat temu mój ojciec zginął, a dzisiaj mama zdradziła go z jakimś Robertem! Jaki to ma sens?! No jaki?! PYTAM SIĘ!
-Uspokuj się- powiedział jakiś chłopak w lokach
  • Nie dotykaj mnie! JESTEM SPOKOJNA!
    Po chwili farbowany blondyn spojrzał swoimi niebieskimi oczami wprost w moje fioletowe oczy i powiedział
  • Mogę Ci zadać pytanie.... a tak na przyszłość ostrzegam Cie ,moje pytania mogą być głupie
  • Nie ma głupich pytań- powiedziałam
  • Są tylko połowiczne odpowiedzi- dokończył chłopak Zayn.... jak dobrze pamiętam patrząc w okno.
  • No więc dlatego to zrobiłaś?
  • Mówiłam Chciałąm umrzeć
  • Ale dlaczego?- nie dawał za wygrana
  • Bo... bo matka zdradziła ojca... w sumie sama nie wiem. Po prostu chciałm umrzeć..
  • KEVIN!- ktoś krzyknął
  • Jaki Kevin?- zapytałąm zdezorientowana. Wszyscy się zaśmiali.
  • Kevin- gołąb.... serio nie wiedziałaś tego?- zapytał chłopak który się jeszcze nie odzywał i przygryzł marchewkę.
  • A właśnie przedstawmy się- powiedział chłopak o brązowych oczach.- Ja jestem Liam, to Zayn, Harry, Niall i nasz marchewkomaniak Louis
  • Wcale nie!- krzyknął Louis
  • Lou serio?- H....... Harry? Tak Harry pokazał na warzywo które trzymaj w ręce. Louis strzelił focha.
  • A zabieramy Cię do nas- powiedział Liam
  • Ale ja was nie znam!
  • To poznasz- rzekł Zayn serdecznie się uśmiechając.


OCZAMI LOUISA

Jak ktoś może nie wiedzieć kto to Kevin?! I wcale nie jestem marchewkocholikiem ja po prostu je lubię.
-I tak z wami nie jadę
  • Za późno już Ciebie wypisaliśmy i zabraliśmy odpowiedziałaność do twojej 18
  • A wy ile macie 120?!- krzyknęła
  • Nie 18- wskazkałem na Harrego- oni 19- wskazełem na resztę- i ja 20.
  • Stary jesteś.- rzekła
  • Nie jestem STARY, jestem BARDZO młody- powiedziłem z uśmieszkiem- jesteś na nas skazana jeszcze rok ;)
  • UGH! Pięć tatuśków, lepiej trafić nie mogłam!
  • Tylko jeden- szepnął jej Harry potajemnie wskazując na Liama, który to zauważył i skarcił go wzrokiem, Wybuchnęła śmiechem
  • Widzisz nie jest tak źle- powiedziałem i mimowolnie przygryzłem marchewkę. Kolejny wybuch śmiechu


KILKA GODZIN PÓŹNIEJ, DOM CHŁOPAKÓW, OCZMI JESS

-Ji..- zaczął mówić Harry
-Jess- szybko poprawiłam
-Ja wole mówić Ji.. no więc Ji, umiesz gotować?- zapytał mnie odchodząc od kuchenki
-Jasne, jestem myszczynią rosołu – powiedziałam
-Rósółu? Co to rósół?
-Rosół to Polska zupa.
-Jesteś Polką?
-Moi rodzice nimi są . Ja urodziłam się tutaj w Londynie, ale w naszym domu często robiłam polskie dania np., pierogi, pomidorówkę..
-To super....a u nas mieszka jeszcze jedna dziewczyna...
-No to przynajmniej sama nie będę...
-Opowiedz nam coś o sobie plissss- powiedział Niall który wyrósł jak spod ziemi. Nagle zjawiła się reszta chłopaków.
  • No więc... mam starszą siostrę Van, która się wyprowadziłą po śmierci taty, miała po mnie wrócić ale nigdy tego nie zrobiła...
  • -Van...... od jakiego imienia to skrót?
  • Vanessa- odpowiedziałam zdziwona pytaniem Nialla
  • Moja dziewczyna ma tak na imię..- powiedział zamyślony Harry
16:00, oczami Vanessy

Szłam do mojego i chłopaków domu. Weszłam do domu, a tam na kanapie siedziała jakaś dziewczyna
-Cześć...- powiedziałam
Dziewczyna obróciła się, te oczy, nos, włosy,
-JESS?
-Van.. czemu nie przyszłaś?! Czemu? Obiecałaś! 6 ciężkich lat czekałam! 6 lat! Czemu??- zaczęła histerycznie płakać i krzyczeć za razem podeszłam do niej i powiedziałam
-ĆĆĆĆĆĆĆĆĆĆĆĆ, przepraszam ććććććććććććććććććć już przy tobie jestem ćććććććć
Uspokoiła się. Chłopcy patrzeli na nas. Chcieli się odezwać ale dałąm im znak że nie teraz.
  • A.....ale Jess jak ty tu trafiłaś??
  • Uciekłam z domu, pociełam się, położyłam na ulicy .. zasnęłąm chciałam umrzeć. Nic więcej nie pamiętam.
  • Ale dlaczego? Jess dlaczego?
  • Mama...... mama zdradziła ojca z jakimś Robertem..
  • Ale Jess ojciec nie żyje od 6 lat.
  • Ale nie powinna..... po prostu nie mogła.
- Ale Ness dlaczego uciekłaś?
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo Jess już zaczęła
  • Tata zginął. Mama ciągle na nas krzyczała jak dostałyśmy np. 4 że się nie uczymy, że to przez nas ojciec miał wypadek.
  • Chciałam uciec. Miałam wszystkiego dosyć.- dopowiedziałam- szybko spakowałam walizkę oraz porozmawiałam z Jess
  • Chciałam jechać z Tobą
  • Ale to było niebezbieczne- dokończyłam i spojrzałąm na chłopaków. Niall miał oczy pełne łez. Harry nie był lepszy.
  • Miałaś wrócić..
  • Wróciłam. Ale Ciebie tam nie było. Przeprowadziliście się.
  • To dlatego, że mama się bałą, że mnie jej zabierzesz...
  • Miałam taki zamiar
  • Ciągle mnie biła..... zaczęłam od czasu do czasu się ciąć, jak naprawdę mnie krzywdziłą … jak … jak..-
    tu wybuchła płaczem- jak.. pozwalała mnie g.. gwałcić facetom za pieniędze- ostatnie słowa szybko powiedziała – później nie pozwalałam im się dotykać..... rozbierać.... nie wpuszczałam ich do pokoju. Mama wpadała w histerię. Raz trafiłam do szpitała bo …. bo zrzuciła mnie ze schodów w blogu cioci. Z 3 piętra... co kawałek spadałam..... miałąm złąmaną nogę... teraz miała Roberta...... oni się zaczęli całować... ale usłyszaąm ich rozmowę „ Słuchaj dla mnie za darmo tak?” „Tak” „ To co za godzinkę nam, nie przeskadzaj”
    Wtedy wparowałam do kuchni. Powiedziałam, że jej nienawidzę i pobiegłąm . Padłam na chodnik... dalej już wiecie- zakończyła

Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA

Matko!Tamci faceci krzywdzili Jess! Podeszłem do niej i przytuliłem.
  • Niall nie płacz..- powiedziała kołysząc mnie. Dopiero teraz zrozumiałęm że płaczę. - Niall, ej spójrz na mnie- posłusznie podniosłem głowę.- Nic mi niejest. Nic mi nie zrobił
  • Ale chciał- powiedziałem
  • Ale nie zrobił- powtórzyła. O tarłem łzy i odkleiłem się od niej. Taka dzielna.... Zayn wpatrywał się w nią. Miał łzy w oczach. Ręce zaciśnięte w pięści. Tak opierał się o framugę drzwi
  • Zayn..- powiedziała widząc jego postawę.
    Podszedł do niej. Przytulił ją i wyszetał jej coś do ucha.
Z PERSPEKTYWY JESS

  • Zabiję gnojów. Zabiję. Obiecuję Ci to- wyszeptał
  • Zayn, nie. Nie możesz zranić ich żon. Musisz być dzielny... dla mnie- powiedziałam
    -Dobrze nie zrobię tego ze względu, że mnie prosisz- znowu usłyszałam.
    Poczułąm zimno. Musiał się odemnie oderwać. Tak, już nie czuję jego mięśni.... tego ciepła.. tego zapachu...


Do końca dnia panowała cisza.



NO TO MAMY PIERWSZY ROZDZIAŁ. PROSZĘ O KOMENTARZE. UWAGI MIŁO WIDZINE 

PROLOG



Moje życie zmieniło się tamtego dnia gdy pełna obaw szłam w nocy na przystanek aby wyjechać z miasta, gdy o mało mnie nie spotkała mnie śmierć, gdy o mało nie popełniłam samobójstwa gdy zakochałam się w chłopaku którego nie znałam …. gdy po prostu cały mój świat przewrócił się do góry nogami a później runął w gruzach. To wszystko stało się tak szybko , że ja tego nie zauważyłam. Nie zauważyłam jak zaczęłam się zmieniać jak odcinam się od świata, jak przestaję być sobą jak pomału umieram od środka.  

BOHATEROWIE




Jessica Mowling -  16 lat. Spotkała chłopaków popełniając desperacki krok.









 Vanessa Mowling- dziewczyna Harrego i siostra Jess. Ma 17 lat. Uciekła z domu mając 11, mieszkała u pewnej starszej pani.Do chłopaków pszeprowadziła się 2 lata temu,








 Zayn Malik- mieszka z Liamem, Louisem, Niallem i Harrym. Ma 19 lat. 





Harry  ( Hazza) Styles- chłopak Vanessy. Ma 18 lat.








Liam Payne - ma 19 lat. Przez chłopaków zwany tatuśkiem.









Louis ( Lou) Tomlinson ( Tommo) - ma 20 lat.









 Niall Horan - Ma 19 lat.