Rozdział 1
Wracaj tu! Będziesz miała karę!
Surową karę!- wołała moja matka Wybiegłam z domu. Biegłam czym
siła w moich nogach. Biegłam nie mając pojęcia dokąd. Po prostu
nie chciałam znać jej. Musiałam uciekać. Nieważne że jest noc.
Nie ważne, że ktoś ostatnio mi grozi i śledzi. To wszystko nie
ważne! Tracę siły w nogach, opadam. Klęczę w deszczu na pustej
ulicy. Krzyczę. Nikt nie słyszy. Nie mam siły ja chcę po prostu
umrzeć... Chwyciłam szkło znajdujące się w zasięgu mojej ręki.
Pociągnęłam szkłem po mojej ręce. Syknęłam mimo to zrobiłam
to jeszcze jakieś 5 razy. Odrzuciłam szkło i położyłam się na
chodniku. Pozwoliłam krwi swobodnie spływać po mojej ręce. Byłam
gotowa na śmierć.
Rankiem...
-Panie doktorze czy z nią wszystko
dobrze?
-Straciła dużo krwi i przemarzła...
ale mogą panowie ją odwiedzić.
Nagle ktoś wszedł do pokoju.
-Jak się czujesz?- zapytał wyskoki
brunet
-Sorry musieliście się pomylić bo ja
was nie znam – odpowiedziałam z bólem głowy
- To dzięki nam a właściwie jemu,Zaynowi- tu wkazał na bruneta z lekkim zarostem o brązowo miodowych oczach- jeszcze żyjesz.
-Co to za życie?! 6 lat temu mój ojciec zginął, a dzisiaj mama zdradziła go z jakimś Robertem! Jaki to ma sens?! No jaki?! PYTAM SIĘ!
-Uspokuj się- powiedział jakiś
chłopak w lokach
- Nie dotykaj mnie! JESTEM SPOKOJNA!Po chwili farbowany blondyn spojrzał swoimi niebieskimi oczami wprost w moje fioletowe oczy i powiedział
- Mogę Ci zadać pytanie.... a tak na przyszłość ostrzegam Cie ,moje pytania mogą być głupie
- Nie ma głupich pytań- powiedziałam
- Są tylko połowiczne odpowiedzi- dokończył chłopak Zayn.... jak dobrze pamiętam patrząc w okno.
- No więc dlatego to zrobiłaś?
- Mówiłam Chciałąm umrzeć
- Ale dlaczego?- nie dawał za wygrana
- Bo... bo matka zdradziła ojca... w sumie sama nie wiem. Po prostu chciałm umrzeć..
- KEVIN!- ktoś krzyknął
- Jaki Kevin?- zapytałąm zdezorientowana. Wszyscy się zaśmiali.
- Kevin- gołąb.... serio nie wiedziałaś tego?- zapytał chłopak który się jeszcze nie odzywał i przygryzł marchewkę.
- A właśnie przedstawmy się- powiedział chłopak o brązowych oczach.- Ja jestem Liam, to Zayn, Harry, Niall i nasz marchewkomaniak Louis
- Wcale nie!- krzyknął Louis
- Lou serio?- H....... Harry? Tak Harry pokazał na warzywo które trzymaj w ręce. Louis strzelił focha.
- A zabieramy Cię do nas- powiedział Liam
- Ale ja was nie znam!
- To poznasz- rzekł Zayn serdecznie się uśmiechając.
OCZAMI LOUISA
Jak ktoś może nie wiedzieć kto to
Kevin?! I wcale nie jestem marchewkocholikiem ja po prostu je lubię.
-I tak z wami nie jadę
- Za późno już Ciebie wypisaliśmy i zabraliśmy odpowiedziałaność do twojej 18
- A wy ile macie 120?!- krzyknęła
- Nie 18- wskazkałem na Harrego- oni 19- wskazełem na resztę- i ja 20.
- Stary jesteś.- rzekła
- Nie jestem STARY, jestem BARDZO młody- powiedziłem z uśmieszkiem- jesteś na nas skazana jeszcze rok ;)
- UGH! Pięć tatuśków, lepiej trafić nie mogłam!
- Tylko jeden- szepnął jej Harry potajemnie wskazując na Liama, który to zauważył i skarcił go wzrokiem, Wybuchnęła śmiechem
- Widzisz nie jest tak źle- powiedziałem i mimowolnie przygryzłem marchewkę. Kolejny wybuch śmiechu
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ, DOM
CHŁOPAKÓW, OCZMI JESS
-Ji..- zaczął mówić Harry
-Jess- szybko poprawiłam
-Ja wole mówić Ji.. no więc Ji,
umiesz gotować?- zapytał mnie odchodząc od kuchenki
-Jasne, jestem myszczynią rosołu –
powiedziałam
-Rósółu? Co to rósół?
-Rosół to Polska zupa.
-Jesteś Polką?
-Moi rodzice nimi są . Ja urodziłam
się tutaj w Londynie, ale w naszym domu często robiłam polskie
dania np., pierogi, pomidorówkę..
-To super....a u nas mieszka jeszcze
jedna dziewczyna...
-No to przynajmniej sama nie będę...
-Opowiedz nam coś o sobie plissss-
powiedział Niall który wyrósł jak spod ziemi. Nagle zjawiła się
reszta chłopaków.
- No więc... mam starszą siostrę Van, która się wyprowadziłą po śmierci taty, miała po mnie wrócić ale nigdy tego nie zrobiła...
- -Van...... od jakiego imienia to skrót?
- Vanessa- odpowiedziałam zdziwona pytaniem Nialla
- Moja dziewczyna ma tak na imię..- powiedział zamyślony Harry
16:00, oczami Vanessy
Szłam do mojego i chłopaków domu.
Weszłam do domu, a tam na kanapie siedziała jakaś dziewczyna
-Cześć...- powiedziałam
Dziewczyna obróciła się, te oczy,
nos, włosy,
-JESS?
-Van.. czemu nie przyszłaś?! Czemu?
Obiecałaś! 6 ciężkich lat czekałam! 6 lat! Czemu??- zaczęła
histerycznie płakać i krzyczeć za razem podeszłam do niej i
powiedziałam
-ĆĆĆĆĆĆĆĆĆĆĆĆ, przepraszam
ććććććććććććććććććć już przy tobie jestem
ćććććććć
Uspokoiła się. Chłopcy patrzeli na
nas. Chcieli się odezwać ale dałąm im znak że nie teraz.
- A.....ale Jess jak ty tu trafiłaś??
- Uciekłam z domu, pociełam się, położyłam na ulicy .. zasnęłąm chciałam umrzeć. Nic więcej nie pamiętam.
- Ale dlaczego? Jess dlaczego?
- Mama...... mama zdradziła ojca z jakimś Robertem..
- Ale Jess ojciec nie żyje od 6 lat.
- Ale nie powinna..... po prostu nie mogła.
- Ale Ness dlaczego uciekłaś?
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo Jess
już zaczęła
- Tata zginął. Mama ciągle na nas krzyczała jak dostałyśmy np. 4 że się nie uczymy, że to przez nas ojciec miał wypadek.
- Chciałam uciec. Miałam wszystkiego dosyć.- dopowiedziałam- szybko spakowałam walizkę oraz porozmawiałam z Jess
- Chciałam jechać z Tobą
- Ale to było niebezbieczne- dokończyłam i spojrzałąm na chłopaków. Niall miał oczy pełne łez. Harry nie był lepszy.
- Miałaś wrócić..
- Wróciłam. Ale Ciebie tam nie było. Przeprowadziliście się.
- To dlatego, że mama się bałą, że mnie jej zabierzesz...
- Miałam taki zamiar
- Ciągle mnie biła..... zaczęłam od czasu do czasu się ciąć, jak naprawdę mnie krzywdziłą … jak … jak..-
tu wybuchła płaczem- jak.. pozwalała mnie g..
gwałcić facetom za pieniędze- ostatnie słowa szybko powiedziała
– później nie pozwalałam im się dotykać..... rozbierać....
nie wpuszczałam ich do pokoju. Mama wpadała w histerię. Raz
trafiłam do szpitała bo …. bo zrzuciła mnie ze schodów w blogu
cioci. Z 3 piętra... co kawałek spadałam..... miałąm złąmaną
nogę... teraz miała Roberta...... oni się zaczęli całować...
ale usłyszaąm ich rozmowę „ Słuchaj dla mnie za darmo tak?”
„Tak” „ To co za godzinkę nam, nie przeskadzaj”Wtedy wparowałam do kuchni. Powiedziałam, że jej nienawidzę i pobiegłąm . Padłam na chodnik... dalej już wiecie- zakończyła
Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA
Matko!Tamci faceci
krzywdzili Jess! Podeszłem do niej i przytuliłem.
- Niall nie płacz..- powiedziała kołysząc mnie. Dopiero teraz zrozumiałęm że płaczę. - Niall, ej spójrz na mnie- posłusznie podniosłem głowę.- Nic mi niejest. Nic mi nie zrobił
- Ale chciał- powiedziałem
- Ale nie zrobił- powtórzyła. O tarłem łzy i odkleiłem się od niej. Taka dzielna.... Zayn wpatrywał się w nią. Miał łzy w oczach. Ręce zaciśnięte w pięści. Tak opierał się o framugę drzwi
- Zayn..- powiedziała widząc jego postawę.Podszedł do niej. Przytulił ją i wyszetał jej coś do ucha.
Z PERSPEKTYWY
JESS
- Zabiję gnojów. Zabiję. Obiecuję Ci to- wyszeptał
- Zayn, nie. Nie możesz zranić ich żon. Musisz być dzielny... dla mnie- powiedziałam-Dobrze nie zrobię tego ze względu, że mnie prosisz- znowu usłyszałam.Poczułąm zimno. Musiał się odemnie oderwać. Tak, już nie czuję jego mięśni.... tego ciepła.. tego zapachu...
Do końca dnia panowała cisza.
NO TO MAMY PIERWSZY ROZDZIAŁ. PROSZĘ O KOMENTARZE. UWAGI MIŁO WIDZINE
Aaaaaa <333 Jaram się !!! Super zaczęłaś !!! Czekam na następny *.* Wpadnij do nas ----> http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńdzięki a i uwielbiam wasze blogi. Następny rozdział już niedługo ;)
UsuńJeeej! Jestem, pofatygowałam się, nareszcie! xD
OdpowiedzUsuńZapowiada się bardzo ciekawie, tak dramatycznie i w ogóle co za historia!
Czekam na więcej! :D
@justynast456
już nie długo a ja czekam na następne rozdziały na twoich blogach.... a i boskie tło na revolt ^^
Usuń