ROZDZIAŁ III Z PUNKTU WIDZENIA JESS
„ Ji, ubierz się bo organizujemy
imprezę. My wrócimy koło 16:00 . Bądź gotowa Harry”
Dobra trzeba się szykować. Ubrałam
dżinsy, niebieską bluzkę i biały żakiet i ułożyłam włosy.
Zanim przyjechali byłam gotowa.
-Jesteśmyyyyy! - krzyknęła Van po
czym pociągnęła mnie na górę.
-Pomóż mi.... ostatnio nikogo do
pomocy nie miałam... no może oprócz chłopaków ale najlepszymi
doradcami nie są....
Przeszukałyśmy jej szafę i
wybrałyśmy niebieską sukienkę pokrytą czarną koronką oraz
krótką skórzaną kutę . Włosy lekko sfalowałyśmy. Wyszłyśmy
na dół i zobaczyłyśmy chlopaków. Wyglądali całkiem nieźle.
Ludzie zaczęli się zbierać. Nagle zabrzmiały piski i słowa „ONE
DIRECTION, ONE DIRECTION , DEMI, DEMI!” Spojrzałam na nich
pytającym spojrzeniem. Usiedliśmy i chłopcy zaczęli mi tłumaczyć.
-My mamy zespół... od nie dawna co
prawda ale dużo dziewczyn oszalało na naszym punkcie..- powiedział
Niall
-A Ty?- spojrzałam na sis
-Ja.. …. ja trawiłam do szkoły dla
dziewcząt tam jakaś kobieta stwierdziła że mam talent......
-Ale czemu pod pseudominem?
-Demi Lovato.... bo..
-To nie możliwe!
-Dlaczego?
-Mam twoje piosenki na tel,mojej
własnej sis i ja tego nie poznałam !
Odbywało się karaoke. Sis wyciągnęła
mnie na środek i zaśpiewałyśmy piosenkę chłopców One Way Or
Another.
-Pięknie śpiewasz- powiedział mi
Zayn szeptem
-Dziękuję..- zarumieniłam się
-Zatańczymy?
-Jasne.
Weszliśmy na parkiet a akurat zaczęła
lecieć wolna piosenka. Zarzuciłam ręce na jego szyję a on położył
swoje na moje biodra. Wolno się kołysaliśmy rozmawiając. Co
chwilę wybuchałam śmiechem. Piosenka się tańczyła ale my nie
zchodziliśmy z parkietu bo zaczęło lecieć „She's Not Afraid”
Zayn śpiewał swoje kwestie mi prosto do ucha. Później wróciliśmy
do stolika. Rozmawialiśmy. Postanowiłam pójść na chwilę do
kuchni. Tam jakiś chłopak przybliżył się do mnie
-Cześć piękna, może pójdziemy do
sypialni?- podnosił brwi
-Nie dziękuję
-A może jednak?
-Nie
-Kotku..- podniósł mój podbródek
-Nie mów do mnie kotku
-Nikt się Ciebie nie pytał o zdanie-
o nie, jest nie dobrze........ pomocy!
-Przepraszam ale wydaje mi się, że ta
pani nie chce z panem rozmawiać- usłyszałam dobrze znany mi
głos.....
-Sory ale my jeszcze nie
skończyliśmy nawet nie zaczęliśmy – typek pociągnął mnie do
siebie tak, że stałam tyłem do niego. Byliśmy bardzo, bardzo
blisko.
-ZOSTAW MNIE!-krzyknęłam.
Wyrwałam mu się i schowałam za Zayna
-Odsuń się bo muszę z nią
pogadać!
-Ale ona nie chce- Zayn ciągle
był uparty. Nagle facet uderzył Zayna.
-AAAA- krzyknęłam
I znowu tym razem do Zayn uderzył
faceta i tak kilka razy ale po którymś ciosie Zayn upadł na
podłogę
-ZAYN- klęknęłam koło niego- Zayn,
otwórz oczy, Zayn hallo, ZAYN!- poczułam sturchnięcie
-ZOSTAW MNIE!
-Ji, ej Ji co się stało?- był to
Niall
-Zayn.. on – pokazałam na faceta i
wybuchłam płaczem
Usłyszałam jak Liam woła pogotowie.
Po chwili Zayn był wieziony do szpitala.
2 GODZINY PÓŹNIEJ, SZPITAL, OCZAMI
JESS
Z sali wyszedł doktor.
-Czy mogę się z nim zobaczyć?-
zapytałam
-Tak możecie ale pojedynczo.
Pierwszy wszedł Liam później Lou,
Niall, Harry i Van. Ja byłam ostatnia. Zayn leżał w niebieskiej
sali. Był sam w pokoju. Nieśmiało usiadłam na krzesełku obok
łóżka. Czułam jego wzrok na sobie, ale wolałam patrzeć na moje
buty. Po chwili powiedziałam
-Dziękuję...
-Za co?
-Gdyby nie Ty..- tu po policzkach
coraz szybciej zaczęły lecieć mi łzy-.. to przezemnie jesteś
szpitalu
-Spój Ji, nic mi nie jest.
-Ale zemdlałeś..- i tu znów zaczęłam
płakać
-Ale nic mi nie jest... Ji, jak
będziesz mówić, że to przez Ciebie to się nie będę do Ciebie
odzywać
-Ale..
-Chcesz żebym się nie odzywał?-
spojrzał mi głęboko w oczy
-Nie..- wzrok spuściłam na dół,
lekko się uśmiechnęłam a po moim policzku spłynęła pojedyncza
łza która została starta przez Malika. Nasze twarze dzieliły
teraz milimetry. Dystans między nami powoli się zmniejszał. Czy ja
tego chce? Chyba tak, albo nie... nie wiem. Czy to dobry moment? Tego
też nie wiem, ale czy marnować taką szansę? Nie wiem. Nic nie
wiem. Wiem tylko, że dzieje się to tu i teraz. Nagle poczułam
delikatne musnięcie na ustach. Czyli stało się. Tym razem to ja
musnęłam jego usta , a na nich od razu pojawił się uśmiech....
czyli on tego chciał. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Z
Zaynem odsunęliśmy się od siebie. W drzwiach stanął doktor.
-Dobrze na dzisiaj wystarczy, pan Malik
musi odpoczywać
-Ale ja się dobrze czuję..
-Musisz zostać tu jeszcze 2 dni na
kontrolę. Jutro i pojutrze będą dłuższe odwiedziny. Proszę
panią o wyjście.
-Pa.- chciałam wstać ale powstrzymał
mnie
-Do jutra- powiedział patrząc mi w
oczy
Odpowiedzią z mojej strony był tylko
uśmiech. Wyszłam z sali. Tam czekała na mnie reszta.


Fajne :) Idę czytać poprzednie rozdz :)
OdpowiedzUsuńhttp://harrystylesfanfictionzuzia.blogspot.com
Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://storyofournewlife.blogspot.com/.
OdpowiedzUsuńjakie to słodkie^^
OdpowiedzUsuńtaki Zayn *.*
kocham i chce nexta :D
+ zapraszam do nas http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/